środa, 10 maja 2017

Mamo - znajdź czas dla siebie!

Gdy kobieta zostaje matką, wkracza w najpiękniejszy, ale i najtrudniejszy czas w życiu. Pisałam o tym TUTAJ. Dzieci wymagają ciągłej opieki, nierzadko przez 24 godziny na dobę. Pewnie każdej mamie zdarzają się nieprzespane noce, albo 4 godziny snu na dobę, bynajmniej nie w ciągu. Tak bardzo jesteśmy zajęte dziećmi, domem, wypełnianiem codziennych obowiązków, że zapominamy o sobie.

Znasz to? Stajesz się mistrzynią w organizacji czasu level hard, wykonując każdego dnia więcej czynności, niż zwykły śmiertelnik mógłby sobie wyobrazić. Ba - codziennie tych samych i nierzadko powtarzających się kilkukrotnie w ciągu dnia. A gdy wieczorem położysz już dziatwę spać, zjesz pierwszy tego dnia posiłek w spokoju (i na siedząco!), ogarniesz pobieżnie domostwo (albo przynajmniej utorujesz drogę do wszystkich pomieszczeń) to... jedynym o czym marzysz jest sen. 

I tak dzień za dniem. 

Niestety po jakiś czasie zwyczajnie masz dość. Stajesz się nerwowa, wszystko cię irytuje, nie masz ochoty na nic i chciałabyś jedynie, żeby wszyscy dali ci święty spokój. Tak na trzy dni co najmniej. 

Dzieje się tak dlatego, że w planie perfekcyjnie wypełnionego obowiązkami dnia nie umieściłaś ważnej rzeczy - czasu dla siebie. A jest on BARDZO ważny. Wróć! 

CZAS DLA SIEBIE JEST NIEZBĘDNY, ABY PRAWIDŁOWO FUNKCJONOWAĆ.

Może być bardzo krótki, może być wykorzystany bardzo efektywnie lub spędzony na błahostkach. Tylko żeby był. Każdego dnia znajdź chwilę na zrobienie czegoś, co lubisz. Albo na tzw. 'nicnierobienie'. Nie szukaj wymówek, nie bierz się w takiej chwili za nadrabianie zaległości w obowiązkach. Nie da się zrobić wszystkiego - coś do zrobienia zawsze będzie, a jednak niekoniecznie musisz to wszystko zrobić dziś.

Daleko mi do perfekcyjnej pani domu, jednak lubię ład i porządek, przez co często wpadam w rytm sprzątania bez przerwy. Gdy łapię się na tym, że ciągle coś poprawiam, zbieram, układam, prasuję itp., mówię sobie pass. To nie o to chodzi w życiu, a już na pewno nie o to chodzi  mi, żeby ciągle (i nadaremno!) robić coś, co jest tak naprawdę nieważne. Co nie przybliży mnie w żaden sposób do osiągnięcia celów - zawodowych, rozwojowych, sportowych. Co nie przybliży mnie do spełnienia marzeń ani do tego, że będę szczęśliwsza. 

Dlatego tak ważne są dla mnie 'wolne' wieczory (jak je mieć, pisałam tutaj), kiedy to przestaję być wołaną co 5 sekund mamą, a znów jestem sobą. Z każdego takiego wieczoru wyciągam, ile się da. Blog, angielski, książki, filmy, ćwiczenia, bieganie, to tylko niektóre z moich ulubionych zajęć. One pozwalają mi odetchnąć, zregenerować umysł, nabrać energii na kolejny dzień. Gdy kładę się spać, nawet późno, mam satysfakcję, że z tego zabieganego dnia wyciągnęłam także coś dla siebie, a następnego dnia wstaję z uśmiechem. 

Nie zrozum mnie źle, sen też jest bardzo ważny. Nie raz i nie dwa chodzę spać tuż po dzieciach. Chociaż 'chodzę' to nie jest właściwe określenie, czasem po prostu padam, resetuję się ze zmęczenia, kładę głowę na poduszkę i tracę kontakt z rzeczywistością w 2,5 sekundy. Ale wtedy nie ma opcji, żebym kolejnego wieczoru zrobiła to samo. Więcej jak 48 godzin bez chwili dla siebie nie wytrzymam. A nie chcę, żeby wywieźli mnie w kaftanie ;). Dla własnego zdrowia psychicznego i bezpieczeństwa wszystkich wokół :) - pamiętam o sobie.

Droga Mamo, każdego dnia zrób coś dla tej fantastycznej osoby, którą jesteś, a ona odwdzięczy ci się niezmierzonymi pokładami cierpliwości, zaprzestaniem produkcji siwych włosów i zmarszczkami jedynymi z akceptowalnych - mimicznymi, od uśmiechu!

Dbaj o siebie. Musisz mieć energię, by dbać o innych :).  

10 komentarzy:

  1. to moja Żonka ma w takim razie dobrze, bo jak to piszę to śmiga gdzieś na rowerze od dwóch godzin ;-)
    poza tym podejrzewam, że chyba byś oszalała jakbyś zamieszkała w naszym codziennym bałaganie :-)

    M.

    OdpowiedzUsuń
  2. O, to fajnie, że ma wychodne, jeszcze takie aktywne. U nas też jest codziennie bałagan, nie że się robi, on u nas po prostu jest bez przerwy... A nie, z krótkimi przerwami ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzeba mieć choć chwilę dla siebie, żeby nie zwariować :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Poruszałam ostatnio u siebie podobny temat. My kobiety mamy skłonności do perfekcjonizmu, zwłaszcza za cenę własnego zdrowia i czasu na odpoczynek. A wystarczy zrobić obiad na zaś (na 2-3 dni), bo sprzątanie czy pranie poczeka i po prostu...usiąść :) pozdrawiam

    http://matkowac-nie-zwariowac.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. O dziękuję, zajrzę chętnie na inne matczyne podwórko :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ogromnie odnajduje sie w tym teście, myślę sobie, że czasami trzeba być tylko dla siebie. i przestać byc matką, córką, żoną, a być sobą. taki zdrowy balans, o którym niestety wciąż wiele kobiet zapomina.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A najbardziej zaskakujące, że mężczyźni raczej nie mają tego problemu, im nic nie przeszkadza w relaksie :)

      Usuń
  7. Zgadzam się z tym w 100%. :)
    Gdy mama ma czas dla siebie okazuje się, że docelowo wszyscy na tym zyskują. Bo po takim "relaksie" mama wraca pełna sił, energii i w super humorze. Czego chcieć więcej ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...