sobota, 31 grudnia 2016

Żegnaj Stary Roku

Rok pełen wrażeń.

Rok pełen zysków i jednej ogromnej straty.

Rok, w którym po raz drugi zostaliśmy rodzicami.

"To był rok, dobry rok,
z żalem dziś żegnam go..."

Ale i z ciekawością Nowego. 

Bo na pewno będzie wspaniały!

środa, 28 grudnia 2016

"Sully" - o filmie

Cud na rzece Hudson to temat, który mnie fascynuje. Chyba każdy pamięta historię samolotu, który wylądował awaryjnie na rzece i przeżyli wszyscy ze 155 osób na pokładzie. Oglądałam już kilka filmów dokumentalnych o tym, a także jeden z odcinków "Katastrof w przestworzach". Byłam bardzo ciekawa pełnometrażowego filmu z Tomem Hanksem, który wcielił się w rolę niesamowitego pilota Chesleya "Sully'ego" Sullenbergera.


Sześć minut po starcie z lotniska w samolot uderza stado ptaków - siadają oba silniki. Cytując za Wikipedią (klik), konsekwencją jest kontrolowany lot szybowcowy i opadanie. Piloci mają sekundy na podjęcie decyzji - główny bohater decyduje się posadzić samolot na środku rzeki Hudson. Po 'udanym'' lądowaniu następuje ewakuacja, pasażerowie wychodzą na skrzydła. Ratują ich przypływające promy. Jest styczeń, woda ma 5 stopni.

Clint Eastwood postanowił opowiedzieć widzom nie tylko historię samego lądowania i akcji ratunkowej, ale także tego, co działo się potem - próby osądzenia pilotów za ten wyczyn. Przeżyli, to może powinni spróbować dolecieć do lotniska, może samolot dałoby się uratować? W końcu miliony poszły na dno... Tam, gdzie chodzi o pieniądze, tam musi znaleźć się winny. Śledczy próbują ją udowodnić pilotowi. Gdyby im się to udało, na sam koniec kariery Sully zostałby wykluczony ze środowiska zawodowego i pozbawiony prawa do emerytury.


Eastwood podkreśla rolę bohaterów, nie tylko Sully'ego - nazywa bohaterami wszystkich członków akcji ratunkowej, którzy przeprowadzili ją w 24 minuty. Nikt nie zawiódł, każdy wykazał się profesjonalizmem w swojej branży, dzięki czemu ocaleli wszyscy pasażerowie, bez większych uszczerbków na zdrowiu - przynajmniej tych fizycznych. Przedstawiona wspólnota w działaniu służb ratunkowych tworzy niesamowity klimat - bezpieczeństwa, spokoju, nadziei na szczęśliwe zakończenie nawet w obliczu katastrofy. Na pewno przyczyniły się do tego wydarzenia z 11 września.

Film trzyma w napięciu, pomimo, iż wiemy, co będzie dalej i pomimo braku sztucznie podkręcanej akcji czy fantastycznych momentów. Dreszcze na całym ciele wywołuje właśnie realność całej sytuacji - to się wydarzyło naprawdę, to się mogło przydarzyć każdemu.

Zdecydowanie polecam.

wtorek, 27 grudnia 2016

Jaki słoiczek na pierwszy raz? Przegląd słoiczków dla niemowląt

Słoiczki z obiadkami i deserkami dla niemowląt są kwestią sporną u wielu mam, jak zresztą większość tematów we współczesnym macierzyństwie.

Jedne mamy ufają słoiczkom, bo mają certyfikaty jakości, inne podają dzieciom jedynie obiadki ugotowane przez siebie. 

Największym mitem dotyczącym obiadków ze słoiczków jest długa data przydatności do spożycia, spowodowana konserwantami. Ze zdziwieniem słyszałam takie opinie w swoim otoczeniu - gotuj sama, w 'gotowcach' jest pełno chemii, latami stoją na półkach... Otóż obiadki i deserki dla niemowląt zgodnie z prawem nie mogą zawierać żadnych sztucznych dodatków, a ich trwałość zapewnia taki sam proces, jaki powoduje, iż słoiki z przetworami stojące w naszych piwnicach są dobre przez lata, mianowicie - sterylizacja i pasteryzacja.

Jeśli mamy dostęp do warzyw eko, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby od razu gotować samemu. W moim mieście nawet w sklepach eko nie wszystko jest eko, a warzywa ze swojego (no, babcinego) ogródka mamy jedynie w sezonie, rozszerzanie diety u moich dzieci zaczynam więc właśnie słoiczkami. Nie trwa ona długo, bo po około 3-4 miesiącach gotuję już sama, także dlatego, że słoiczki są po prostu drogie.

Przede wszystkim nie kierujemy się nieaktualnymi już oznaczeniami na słoiczkach typu 'po 4 miesiącu' i czekamy do skończonego 6 miesiąca życia. Na pierwsze razy wybieramy słoiczki jednoskładnikowe, później dwuskładnikowe. Jednak nowość co kilka dni, zaczynając od kilku łyżeczek. Najpierw warzywa, owoce około 2 tygodnie później.

Od czego zatem warto zacząć? Oczywiście - czytamy składy i rezygnujemy ze słoiczków, które poza głównym składnikiem zawierają zbyt wiele dodatkowych składników. 
Nie trzymam się konkretnej firmy, ponieważ różne marki oferują często różny asortyment.
Dziesięć pierwszych składników, jakie wprowadzam w diecie dziecka znajduje się poniżej, w formie przeglądu asortymentu słoiczkowego, który mnie zainteresował.

1. Marchewka 
  • Bobovita
Skład: marchewka 80%, woda.

Idealna na pierwsze smakowanie, bo ma dość rzadką, półpłynną konsystencję.
  • Hipp
Skład: marchew 90%, woda.

Większa zawartość procentowa marchewki, mniejsza wody - konsystencja bardziej papkowata.


  • Gerber
Skład: marchew 100%.

Samo warzywo, bez dodatku wody, gęstsza od konkurencyjnych marek, na pierwszy raz nie polecam, na kolejne jak najbardziej.


2. Marchewka z ziemniakami
  • Hipp
Skład: marchew 78%, ziemniaki 10%, woda, olej rzepakowy 1,3%.

Dość gęsta, papkowata konsystencja, po 4 dniach z samą marchewką Maks miał problem z połykaniem, pomogła niewielka ilość wody.


 

  • Bobovita
Skład: marchewka 53%, ziemniaki 22%, woda, kleik ryżowy 6,5%, olej rzepakowy.

Z racji zawartości kleiku ryżowego całość bardzo gęsta. Jeśli ziemniaki mają być nowością, a dziecko nie jadło jeszcze także kleiku ryżowego, lepiej sięgnąć najpierw po to samo danie z Hippa, kierując się zasadą 'jedna nowość naraz'.


  • Gerber
Skład: marchew (65%), ziemniaki (10%), woda, skrobia kukurydziana, olej rzepakowy niskoerukowy.

I po co ta skrobia, niepotrzebny zagęstnik na pierwsze razy.





3. Dynia z ziemniakami
  • Hipp
Skład: warzywa 85% (dynia 60%, ziemniaki 25%), woda, olej rzepakowy 1,3%.

Konsystencja dość gęsta, pomogło kilka kropel wody.



4. Marchewka z kalarepką i ziemniaczkami
  • Hipp 
Skład: warzywa 88% (marchew 63%, kalarepka 15%, ziemniaki 10%), woda, olej rzepakowy 1,3%

Konsystencja półpłynna.



5. Cukinia z ziemniaczkami
  • Hipp
Skład: warzywa 55% (cukinia 30%, ziemniaki 25%), gotowany ryż, woda, olej rzepakowy 1,3%.

Bardzo gęsta, stała konsystencja. Obstawiam, że tego ryżu to tam też ze 30%. Na pewno nie na pierwsze razy. Maks wręcz się dławił, nie posmakowała mu. Zobaczymy za jakiś czas.


6. Jabłko
  • Hipp
Skład: jabłka 100%, witamina C

Witamina C występuje tu w roli konserwantu, pozytywnie wpływa na świeżość produktu. Konsystencja półpłynna, bardzo dobra na pierwszy raz z owocem.



  • Bobovita 
Skład: jabłko 99,97%, witamina C (kwas L-askorbinowy)

Konsystencja półpłynna, bardzo dobra.
  • Gerber 
Skład: jabłka 100%, witamina C.

Jak widać skład trzech różnych marek podobny.


7. Jabłko z marchewką

  • Bobovita 
Skład: jabłka 62%, marchewka 33%, zagęszczony sok jabłkowy 5%, witamina C (kwas L-askorbinowy)

Tu mamy zagęszczony sok jabłkowy - brzmi strasznie, ale to tylko sok, z którego odparowano wodę. Konsystencja raczej rzadka.



8. Jabłko z dynią

  • Bobovita 

Skład: jabłka (81,2%), dynia (15%), zagęszczony sok jabłkowy (3,7%), witamina C (kwas L-askorbinowy).

Półpłynna konsystencja, fajne połączenie.

9. Jabłko z gruszką
  • Bobovita
Skład: Jabłka (66,96%), gruszki Williamsa (33%), witamina C (kwas L-askorbinowy).

Półpłynna konsystencja.


  • Gerber
Skład: Jabłka (73%), gruszki i zagęszczony sok gruszkowy (27%), witamina C.

Półpłynna konsystencja. Mało samych gruszek.




10. Gruszki
  • Bobovita
Skład: Gruszki Williamsa 99,98%, witamina C (kwas L-askorbinowy).

Półpłynna konsystencja.
  • Hipp
Skład: Owoce 97% (gruszki Williamsa 40%, sok gruszkowy z soku zagęszczonego, przecier z gruszek Williamsa 22% częściowo odwodniony ), grysik ryżowy, witamina C.

Ogromna różnica w składzie między dwoma słoiczkami z tym samym składnikiem. Grysik ryżowy - a więc całość zagęszczona, niepotrzebnie na początek rozszerzania diety.



  • Gerber
Skład: gruszki (częściowo zagęszczone) 99,96%, witamina C.

Konsystencja półpłynna.
Maks jest na etapie zjadania połowy słoiczka obiadku i połowy słoiczka deserku. Deserek przed południem, obiadek po południu. Jeśli w obiadku jest nowość, na deser jest coś, co już jadł i odwrotnie. Ważne, aby pamiętać o prawidłowym przechowywaniu słoiczków - po otwarciu (musi być charakterystyczny klik nakrętki) przekładamy część dania do miseczki i podgrzewamy w kąpieli wodnej, resztę wkładamy do lodówki i zużywamy w ciągu 48 godzin. Nie karmimy dziecka bezpośrednio ze słoiczka (chyba, że zjada już cały), gdyż wraz ze śliną do produktu dostają się bakterie i mogą zapoczątkować jego fermentację. 
Jeśli chcemy wprowadzić gluten w postaci kaszy manny, polecam ją dodawać (łyżeczkę - dwie) do deserku, który ma półpłynną konsystencję. Dodając ją do obiadku zbytnio zagęścimy całość i 6-miesięczne dziecko może sobie z nią poradzić. 
Nie zrażamy się, jeśli coś dziecku nie zasmakuje, cierpliwie proponujemy to za jakiś czas.

Ja ciągle jestem zachwycona tym, że dziecko może chętnie jeść i przede wszystkim otwierać buzię na widok zbliżającej się łyżeczki, u pierwszego syna tego nie zaznałam :).

czwartek, 22 grudnia 2016

Grudniowy przegląd

Grudzień to dla mnie czas rozdwojenia jaźni. Czas pełen magicznych chwil i czas niekończącej się gonitwy jednocześnie. Z jednej strony to uwielbiam, a z drugiej nie cierpię. Muszę przyznać, że domowy kalendarz adwentowy spisał się u nas na medal - pozwala nam powiedzieć: STOP! - przerwać to, co akurat robimy i zająć się wycinaniem śnieżynek z papieru albo malowaniem świątecznej kolorowanki razem z dzieckiem. Może Perfekcyjna Pani Domu mogłaby zabrudzić gdzieniegdzie u nas w domu swoją białą rękawiczkę, bo sprzątanie przy dzieciach to iście syzyfowa praca, ale przynajmniej Adi będzie miał fajne wspomnienia z okresu świątecznego. Czytamy dużo świątecznych książeczek, gazetek, choinka też jest pod dziecko i wiszą na niej cukierki, a co :).

Z dekoracjami w tym roku nie poszalałam, ale kilka jest:




 Taką prześliczną choineczkę zrobił Adi w przedszkolu:


Wigilia w przedszkolu była na słodko:

Chłopcy przebrani byli za Bałwanki, dziewczynki za Śnieżynki. W szoku byliśmy, jak ślicznie dzieci
śpiewają piosenki po angielsku. Adrian swój wierszyk powiedział bez zająknięcia się :).


Grudzień to też moje urodziny. Adrian mnie zaskoczył - w tajemnicy powiedział tacie, że chce mamie kupić coś słodkiego w prezencie. "Mamusiu, ale podzielisz się?":)





Od jutra czeka mnie maraton kuchenny - na mojej głowie standardowo pieczenie ciast dla całej rodziny. Nikt inny się za to nie bierze, bo tylko mi wychodzi to tak dobrze :).

I tylko szkoda, że nie będzie już krokietów mojej Babci...

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Jak wybielić zęby? Kuracja wybielająca Blen-a-Med - testowanie

Kawa to moje uzależnienie. Nie piję alkoholu, nie palę papierosów, ale kawa musi być, zwłaszcza, że na co dzień walczę z niskim ciśnieniem. Niby kawa go jakoś znacznie nie podnosi, ale placebo z niej znakomite. Od 8 miesięcy co prawda kawy nie piłam, ale mniej więcej od 2 tygodni znów zaczęłam. Na porządku dziennym jest tez inka i przeróżne herbaty. Konsekwencje są nieprzyjemne wizualnie i każdy je zna - przebarwienia na zębach. Charakterystyczny żółty odcień podkreśla niestety czerwona szminka, którą wprost uwielbiam. 

Z ciekawością wzięłam więc udział w projekcie Blend-a-Med i zastosowałam 2-tygodniową kurację wybielającą 3d White Luxe. Używałam już wiele past wybielających, większość jednak nie przynosiła żadnego efektu. W zestawie Blen-a-Med są dwa produkty - pasta i accelerator przyspieszający wybielanie. Myłam nimi zęby przez 2 tygodnie, minimum 2 razy dziennie, po paście używając acceleratora.



Efekty na żywo są niesamowite, zęby są bielsze o co najmniej dwa odcienie, zniknął żółty osad. Zdjęcie niestety nie oddaje prawdy, przy tej szarówce za oknem ciężko zrobić realne jasne zdjęcie moim aparatem.


Oba produkty są bardzo wydajne, po mnie kurację przechodzi małżon, jemu też zrobię zdjęcia porównawcze. Smak pasty i acceleratora dość mocno miętowy, ostry, ale przyjemny. Cena przystępna. Minusem może być jedynie fakt, iż używamy obu produktów, jednak jeden po drugim, wydłuża się więc czas mycia zębów, ale też pewnie o to chodzi :). I struktura past - zawierają one rozpuszczalne mikrogranulki, które powodują wrażenie drobinek piasku, ale są niczym peeling dla zębów, pozostawiając uczucie świeżości niczym po wizycie u stomatologa. Warto po nie sięgnąć dla tych niesamowitych efektów wybielenia i pozbycia się przebarwień oraz żółtego osadu. 
Na pewno będę wracać do nich co jakiś czas - kawy bowiem nie odpuszczę.

sobota, 17 grudnia 2016

Jak wygrywać w konkursach?

Od dziecka uwielbiałam konkursy. Jak każdy uwielbiałam w nich wygrywać, a emocje po wygranej trzymały mnie jeszcze przez kilka dni. Z wiekiem jednak jakoś przestałam brać w nich udział. W moją podświadomość wkradała się myśl, że nie ma sensu, i tak nic nie wygram... Aż któregoś dnia coś gdzieś wysłałam i bach, wygrałam! Znów poczułam tą ekscytację związaną z tym, że oto dostałam coś za darmo, któż tego nie lubi?

Braniem udziału w konkursach nałogowo zajmuję się od ponad roku - czyli od momentu, gdy będąc na zwolnieniu lekarskim w ciąży zaczęłam mieć więcej czasu. Wygrywam coś przynajmniej kilka razy w miesiącu. 'Konkursowanie' jest niestety czasochłonne, przynajmniej na początku.
Moje rady, jak grać, aby wygrywać:

1. Zapisz się do grup konkursowych na Facebooku
To społeczność, która nie tylko będzie dzielić się znalezionymi w necie konkursami, ale też wrzuci link z wynikami, a co najważniejsze, pochwali się wygranymi - dzięki temu możesz zobaczyć, że w tych konkursach rzeczywiście ktoś wygrywa. Na mnie osobiście bardzo to działa, bo kiedyś wydawało mi się, że większość konkursów to ściema. 

2. Przeszukuj internet
To źródło niekończącej się ilości konkursów. Czasem wystarczy coś kliknąć, wypełnić gotowy formularz, rozwiązać quiz, czasem wkleić zdjęcie, a czasem napisać poemat. Zadania są różne, bo i konkursy są różne. 

3. Znajdź strony, które są spisem konkursów
Jest ich wiele. Świetnym przykładem jest strona Śledzimy Konkursy - aktualizacje są prawie co dzień i obejmują różną tematykę.

4. Im dłużej w tym siedzisz, tym jest łatwiej
Przeglądarki zapamiętują wszystko. Z czasem zaczną ci się wyświetlać reklamy konkursów na każdej stronie, na którą wejdziesz, łącznie z FB. 

5. Selektuj
Wybieraj uważnie konkursy, w których bierzesz udział. Nie omijaj takich, w których wymagane jest minimum inwencji - wystarczy wypełnić krótki test lub formularz, albo, co ostatnio bardzo modne, napisać 'dlaczego właśnie ty powinieneś otrzymać...". Poświęcasz krótką chwilę, a już szansa na wygraną jest. Zastanów się jednak, czy warto brać udział w konkursie, który wymaga od ciebie nakładu czasowego, albo co gorsza finansowego (kup 10 sztuk czegoś tam), a do wygrania jest jakiś kubek czy smycz do kluczy. 

6. Bądź kreatywny
Przejrzyj odpowiedzi uczestników, jeśli takie są widoczne. Nie powtarzaj się, napisz oryginalną odpowiedź. Często doceniane są wierszyki - ich stworzenie wymaga czasu i wyobraźni. 

7. Nie proś, nie błagaj, nie podlizuj się
Zwłaszcza, jeśli w konkursie chodzi o przetestowanie produktu. Nie pisz "chcę przetestować ten krem, bo zlikwiduje mi zmarszczki" - nie wiesz tego, bo jeszcze go nie używałaś. Sponsor liczy zapewne na rzetelną opinię o produkcie, weźmie zatem pod uwagę szczere odpowiedzi. Napisz lepiej czego się spodziewasz, co cię w tym ciekawi, czego oczekujesz po danym produkcie.

8. Sprawdzaj e-mail
Najlepiej załóż sobie osobną pocztę, która może być zasypywana e-mailami konkursowymi. Sprawdzaj wyniki, czasem wygrani proszeni są o kontakt po ogłoszeniu wyników na stronach. 

9. Załóż bloga
W niektórych konkursach i testach pierwszeństwo mają blogerzy. Sponsorzy liczą na rozreklamowanie produktów, a blog jest kolejnym miejscem, w którym autentyczna osoba może zamieścić rzetelną opinię. 

10. Ważna jest regularność
Owszem, liczy się inwencja, kreatywność, szczęście. Ale liczy się też twoja praca, czyli zwiększanie szansy na wygraną przez udział w jeszcze jednym, i jeszcze jednym konkursie. To jak Lotto, nie grasz, nie wygrywasz. Myśl pozytywnie, uwierz w swoje szczęście i działaj, a już za chwilę kurierzy zaczną pukać do twoich drzwi!

P.S. Zawsze czytaj regulaminy. Dzięki temu nie przeoczysz informacji, że daną rzecz wygrałaś/-eś do testowania na kilka dni, po czym musisz ją zwrócić... :)

Powodzenia!

czwartek, 15 grudnia 2016

Z dzieckiem w bibliotece

Wypełniając kolejne zadanie z kalendarza adwentowego udaliśmy się do biblioteki. Wychodzę z założenia, że na inicjację kulturalną nigdy nie jest za wcześnie, Adi ma swoją kartę w bibliotece dziecięcej już od dwóch lat. Dzięki temu uczy się szacunku do książek, wie, że na te 'pożyczone' trzeba specjalnie uważać. 
Adrian bardzo ucieszył się, gdy odczytałam mu zadanie z kartki, bo choć w bibliotece bywa często, tym razem mieliśmy misję: poszukiwanie książeczki świątecznej.


Wybraliśmy "Bajki od św. Mikołaja" i obowiązkowo kolejne przygody Tomka.

Zahaczyliśmy też o sklep, z którego wyszliśmy z dwoma książeczkami z naklejkami, także w klimacie zimowym. Najbardziej zaskoczyło mnie, że mój mały szkrab doskonale radzi sobie już z odnajdywaniem różnic w dość trudnych według mnie obrazkach. Poskładaliśmy domek z papieru, zrobiliśmy łańcuch z zawieszek i napisaliśmy kartkę świąteczną.


środa, 14 grudnia 2016

Lukier do pierniczków

Upieczone szybkie pierniczki równie szybko możemy efektownie udekorować. Najlepiej sprawdzi się do tego lukier. Rzadki, na bazie wody i cukru pudru otuli nam pierniczki w całości, natomiast gęsty pozwoli nam wyszaleć się artystycznie. Zdecydowanie wolę ten drugi.


Składniki: 
białka z 3 jajek
500g cukru pudru
kilka kropli cytryny

Warto oddzielić białka od żółtek dzień wcześniej, przykryć folią i zostawić w lodówce.

Wszystkie składniki należy ubić mikserem na najniższych obrotach. Jeśli będziemy ubijać zbyt szybko, lukier się napowietrzy i nie będzie ściśle przylegał do ciasteczek, będzie też podatny na wgniecenia. 

Do dekoracji używam pistoletu do ciasteczek, może to być jednak także tutka z papieru. Na lukier możemy też przyklejać inne cukrowe ozdoby. Natomiast za pomocą barwników spożywczych możemy uzyskać inne kolory lukru, chociaż na tych świątecznym według mnie najbardziej pasuje biały.
Do całkowitego zastygnięcia zostawiam ciasteczka na wierzchu przez 12 godzin.








Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...