czwartek, 9 sierpnia 2018

Wycieczka z dziećmi - Megalandia w Przewłoce

W jeden w ciut mniej upalnych dni wybraliśmy się z dziećmi do Megalandii w Przewłoce koło Ustki. Przywitał nas ogromny puchaty miś!


Zdecydowanie nie polecam tego miejsca w dni z temperaturą 30 stopni, bo jest tam zbyt sucho. Zapytałam pana w kasie, czy w godzinę obejdziemy cały teren. Odpowiedział, że chyba biegnąc, bo teren jest bardzo duży. Tymczasem - obeszliśmy go w jakieś pół godziny spacerkiem, o wiele więcej czasu spędzając na placu zabaw z pięcioma dużymi dmuchanymi zamkami, które są w cenie wejściówki i to one były największą atrakcją Megalandii dla moich 2- i 6-latka :).



Świetnym pomysłem na zajęcie dzieci są ogromne klocki, z których mogą budować całe ściany czy wieże. Między drzewami rozwieszone są hamaki, których niestety przy dwójce urwisów nie mieliśmy okazji wypróbować. Jest też kawałek wysypany piaskiem plażowym, z leżakami itp.





Na terenie znajduje się mały sklepik z frytkami i zapiekankami - za to plus. Minus jednak za brak lodów - w taki upał powinny być jakiekolwiek :).


Trochę się rozczarowałam tym miejscem, ale pewnie dlatego, że mam porównanie z Parkiem Jurajskim w Łebie czy Sea Parkiem w Sarbsku. To zdecydowanie początki Megalandii - potencjał na pewno jest i być może odwiedzimy ją ponownie za jakiś czas, gdy się nieco rozbuduje lub przybędzie figur. Nie mniej cena przystępna i na krótką wycieczkę na pewno warto :).

sobota, 4 sierpnia 2018

Lipiec 2018 - Tu i teraz

Pierwsza połowa wakacji zleciała w niesamowitym tempie. Gdy zrywając kartkę z lipcem z kalendarza tłumaczyłam Adrianowi, że jeszcze tylko jedna taka kartka i znów do przedszkola, zapytał z oburzeniem:
- Jak to!? Wakacje trwają tylko dwie kartki? Dlaczego tylko dwie??
- Kochanie, jedna kartka to jest cały miesiąc, a więc miesiąc za nami i miesiąc przed nami.
- Ja rozumiem, ale dlaczego trwają tylko dwa miesiące??? - zapytał przedszkolak jeszcze bardziej dramatycznie :).

Nasze wakacyjne obrazki

Tymczasem przez cały miesiąc udało nam się odhaczyć wiele pozycji z naszej corocznej listy wakacyjnych celów.

Standardowo zaliczyliśmy Zlot pojazdów militarnych w Darłowie i w tym roku chłopaki wybrali przejażdżkę większym wozem czołgowopodobnym :). Wysiedli z niego cali w kurzu i bardzo zadowoleni.






Robimy także coroczny objazd nadmorskich miejscowości, wtapiając się w tłum turystów :). Rowy:



Zwiedziliśmy w końcu pobliską Megalandię w Przewłoce koło Ustki. Bedzie o niej osobny wpis.


Dziecięca Zagroda w Swołowie okazała się idealną wycieczką dla moich wychowywanych w mieście dzieci. Zwykła stodoła z sianem była wielką atrakcją :).


Razem z moimi rodzicami wybrałam się na giełdę w Koszalinie. Krótki wyjazd bez dzieci i szperanie w stoiskach z najróżniejszymi rzeczami to relaks lepszy od spa :). Tam jest dosłownie wszystko.



Razem z kilkoma koleżankami wybrałyśmy się na babski seans do kina, na "Ocean's 8". Nie oglądałyśmy pierwszych części z George'em Clooney'em, ale to nie przeszkadza w odbiorze filmu, nie jest on kontynuacją. Fantastyczna obsada moich ulubionych aktorek - nie widziałam jeszcze kiepskiego filmu z Sandrą Bullock :). Ani chwili nudy i zaskakujące zakończenie. 


Natomiast z dwoma kolegami Adriana i ich mamami wybraliśmy się na "Iniemamocnych 2". Nie oglądałam pierwszej części i spodziewałam się nudy, tymczasem film okazał się fantastycznym i zabawnym filmem rodzinnym. Momentami śmiałam się do łez. Tymczasem kilka dni później zrobiliśmy sobie z Adim wieczorne kino w domu i postanowiliśmy nadrobić pierwszą część bajki. Niestety, 14 lat różnicy w ekranizacji (pierwsza część jest z 2004 roku) jest bardzo widoczne i hmm... wyłączyliśmy w połowie :).  Dwójkę natomiast polecam serdecznie!


Natomiast w tv trafiłam któregoś dnia na emitowany w środku nocy film "Błękitna fala". Nie jest to może kinowe arcydzieło, ale sam klimat filmu idealnie wpisuje się w letnie klimaty. Słońce, piasek i morskie fale, a między tym walka ze swoimi słabościami w przypadku głównej bohaterki.


Lato to niebo i piekło dla mojego żołądka, jestem prawdziwym owocowo - warzywnym obżartuchem, który nie może powstrzymać się przed zjedzeniem ostatniej czereśni z miski :). A do tego ogromne porcje lodów... Strach stawać na wagę :).



Jednym z punktów na liście Adriana są wycieczki poza miasto. Na życzenie małego przedszkolaka pojechaliśmy do Sea Parku w Sarbsku, niedaleko Łeby. O nim także będzie osobny wpis.


Na początku lipca poszłam z Adim na wystawę Dino Expo w Gryfii. Synek jest od jakiegoś czasu zafascynowany dinozaurami i ciągle chce, by włączać mu filmy i tym, jak one wyginęły. Na wystawie także przez dłuższy czas oglądał wyświetlany na telebimie film o nich.


Gościliśmy u siebie rodzinkę z południa - moja kochana teściowa zrobiła nam uwielbiane przez męża i mnie kluski śląskie. Niestety nasze dzieci gardzą kluskami i nawet nie myślą ich tknąć, nad czym babcia ubolewa :).


Dwójka nastolatków pod naszym dachem wniosła do niego powiew młodzieńczej wolności :).


Morze i plaże zaliczamy kilka razy w tygodniu - przy tym upale nie da się inaczej.








 

Spełniliśmy jedno z małych marzeń Adriana - bardzo chciał zobaczyć wschód słońca.


Na plaży znaleźliśmy Bukę :).

 

Sezon grillowy w pełni i nie wolno go lekceważyć :).







Co niedzielę w parku koło Nowego Teatru odbywają się muzyczne występy w ramach "Garden party u Karola":


Zachód słońca podczas oczekiwania na zaćmienie księżyca, które okazało się mniej spektakularne od zaćmienia słońca.


W Dolinie Charlotty mieliśmy przyjemność posłuchać posłuchać na żywo Bryan'a Ferry'ego i Billy''ego Idola:


Moja kupka książek czekających na przeczytanie się niestety nie zmniejsza, latem jakoś szkoda czasu, ale coś tam wpadło :).




Tymczasem sierpień trwa i upałów ciąg dalszy także :).

W lipcu napisałam na blogu o:
- Dziecięcej zagrodzie w Swołowie - świetny pomysł na wycieczkę poza miasto.

poniedziałek, 30 lipca 2018

Dziecięca zagroda w Swołowie

Tydzień temu zabraliśmy dzieci na wycieczkę do Swołowa. Położona zaledwie 14km od Słupska mała wioska to wspaniały pomysł na wycieczkę w słoneczny dzień. Moje miastowe szkraby, które po raz pierwszy miały okazję zobaczyć większość znajdujących się tam zwierząt, były zachwycone. My zresztą też - przypomniały nam się dziecięce pobyty u rodziny na wsi z prawdziwego zdarzenia.

wycieczka z dziećmi, dziecięca zagroda w Swołowie

Muszę przyznać, iż sama obawiałam się pogłaskać konia. Adi nie miał z tym oporów, natomiast Maksa, który znajdował się na ręku u taty, koń polizał w kolano i mały tak się wystraszył, że chce go zjeść, że zaczął płakać :). Adi natomiast był pierwszy w kolejce do szczotkowania konia. 

blog Słupsk

Atrakcją okazało się nawet zwykła stodoła z sianem :). Ten zapach!


Mnie zachwyciła zabytkowa wiejska chata, ale taka "na bogato", niczym wyjęta z planu "Nocy i dni".



W plenerze znajdowały się przygotowane dla dzieci atrakcje. Proste zabawy z podwórka, które zajęły je lepiej niż tablet czy komputer, i to na długi czas :).


Hitem było łowienie drewnianych rybek za pomocą kija ze sznurkiem i haczykiem. Metalowa balia z wodą, a tyle zabawy!


Maksa fascynowały wszelkiego rodzaju drewniane taczki i wózki, do których chętnie pakował siano. Wiejski chłopak z prawdziwego zdarzenia :).



Adi natomiast bardzo ambitnie podszedł do zasłyszanego niedawno powiedzenia, iż każdy mężczyzna musi zbudować dom i posadzić drzewo (początku nie zapamiętał:)), i postanowił już teraz zacząć trenować :).


 Kurki, koguciki, gąski, kaczuszki, owieczki - tyle niespotykanych w mieście zwierząt! :).









Myślałam, że moje przyzwyczajone do różnych atrakcji dzieci będą się tam nudzić i szybko uciekniemy, jednak spędziliśmy tam  kilka godzin i nudy nie było ani przez chwilę. Polecam serdecznie :).
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...