niedziela, 3 czerwca 2018

Maj 2018 - Tu i teraz

Maj w tym roku rozpieszczał nas pogodą, która niespodziewanie zrobiła się całkowicie letnia. Prawie 30 stopni przez kilka dni ciągiem to ja nie pamiętam :). Oby tak dalej.

W maju urodziny obchodził mój mąż. W tym roku zamiast tradycyjnego tortu z masą cukrową zrobiłam mu popularny ostatnio number cake. Bardzo szybki w wykonaniu i robiący efekt "wow" wśród gości, jednak smakowo bez szału - to jednak tylko kruche ciasto z kremówką i mascarpone, przyozdobiony słodyczami. Wart powtórki, ale w towarzystwie innych ciast.


Zaczął się sezon truskawkowy, a w raz z nim wrzucanie truskawek gdzie popadnie :). Polecam ciacho Truskawkowe Pole z Moich Wypieków - zielony biszkopt to sprawka młodego szpinaku (jest niewyczuwalny w smaku).


W tym roku po raz pierwszy zasmakowałam w szparagach, nie wiem czemu ich dotąd nie jadłam? Są bardzo proste w przyrządzeniu, polane masełkiem z solą, pieprzem i chilli stanowią ostatnio moją ulubioną kolację. Wolę zielone, ale białe też są ok, tylko trzeba je obierać.


Ponieważ wraz ze wzrostem temperatury wzrosło u mnie spożycie lodów, w maju podkręciłam swoją formę dodatkową aktywnością fizyczną, przeplatając bieganie z jazdą na rowerze i to po kilkunastu latach przerwy. Tego się jednak nie zapomina :).


I całe szczęście, bo przy tej ilości grilli szybko można powiększyć się dwukrotnie :). A jeszcze odkąd odkryłam lody o smaku solonego karmelu...




To czarne w misce z szaszłykami to wędzona śliwka - tak zwane niebo w gębie z grilla :).
Korzystamy z pogody na całego, co weekend przesiadując na którejś z okolicznych plaż. Pomimo bliskości morza, to nam się nigdy nie znudzi.


Widok z wieży widokowej w Orzechowie - wstęp bezpłatny. Maks chętnie wchodził samodzielnie po zakręcających się schodach, dopóki po trzecim poziomie nie zorientował się, że schody nie mają końca... Zażądał wtedy na rączki do taty :).







Na Poniatowskiego odbyły się kolejne wiosenne targi ogrodnicze - uwielbiam zaopatrywać się tam w najróżniejsze mieszanki przypraw i nasion.


Na Wojska Polskiego natomiast odbył się Salwa Festiwal - tam Adi szalał wśród ogromnych baniek puszczanych przez Słupskie Bańki Mydlane. 


A na naszym osiedlowym placu zabaw zorganizowano festyn dla dzieci. Moje szkraby są imprezowe po mamusi i uwielbiają być wśród ludzi. Z placu zabaw niejednokrotnie wracamy z płaczem /  z fochem / ogólną obrazą majestatu :).



Adi został zaproszony na urodziny kolegi z przedszkola - jako dodatek do prezentu zrobiłam małemu jubilatowi duży piernik z odpowiednim dla chłopców motywem :).


Byłam też na randce w kinie z synem :). Mój mały przystojniak wybrał film "Piotruś Królik" - bardzo nam się podobał, podobnie jak lody tuż przed seansem. "Mama, na randce trzeba coś zjeść!" - rzekł niespełna 6-letni przyszły łamacz damskich serc.



Adi znów miał przymusową przerwę od przedszkola, ale jakoś sobie radzimy i jest to dla nas mały test przed zbliżającymi się wakacjami. Ostatnio synek zasmakował w grze w chińczyka.


A tak wygląda dziecko, które nie ma okazji jeździć autobusami MZK :).


Jak co roku przyjechało do nas Wesołe Miasteczko. Starszak uskuteczniał jazdę na autodromie to z tatą, to z dziadkiem, młodszy zaś wzgardził karuzelą - ten to nigdzie nie usiedzi dłużej niż przez chwilę.


Na Dzień Matki dostałam śliczne piwonie i nowe hula hoop - synuś wie najlepiej, co potrzeba mamusi :).


Przeczytałam kolejną część przygód Chyłki - ta seria nigdy mi się nie znudzi:


A w telewizji trafiłam na film "Stoker". Leciał późno w nocy i już miałam iść spać, ale wciągnął mnie momentalnie. Bardzo klimatyczny dreszczowiec, wspaniała gra aktorska i przejmująca muzyka.


Przed nami czerwiec i 2 urodziny krasnala. Będzie się działo :).
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...