niedziela, 6 sierpnia 2017

Mamo! Chroń intymność swojego dziecka!

Odkąd zostałam mamą, inaczej patrzę na nagość. Chyba nic tak nie obdziera z intymności i poczucia wstydu, jak poród. Zaczyna się już w ciąży, gdy co 2 - 3 tygodnie lądujemy na fotelu ginekologicznym, a nie raz w roku, jak wcześniej. Podczas porodu jesteśmy badane przez kilka różnych osób. Na sali poporodowej też nas oglądają, sprawdzają szwy itp. Później karmienie piersią - nierzadko musimy to robić w miejscach publicznych, bo dziecko nie poczeka, natychmiast sygnalizuje głód głośną syreną. 

Ciągła zmiana pieluch sprawia, że stajemy się tak oswojone z widokiem części intymnych dziecka, że czasami niestety się zapominamy i wystawiamy intymność własnych dzieci na widok publiczny. A tak być nie powinno. 

Na portalach społecznościowych nie brakuje zdjęć nagich dzieci - na przewijaku, na łóżku, w wanience, w basenie. Noworodki, niemowlaki, a nierzadko starsze dzieci - kompletnie nagie. Może je zobaczyć każdy, zdjęcie może pójść w świat, może posłużyć do celów, o jakich na pewno nie myśli rodzic, który wstawia je na swoim profilu. Zdjęcie może zostać przez kogoś pobrane i odbić się za kilka lat głośną czkawką lub zwyczajnym upokorzeniem.

Podobnie jest na plaży - nie wiem dlaczego małe dzieci często biegają po niej gołe. I niemowlaki, i 2 - 3 latki.  Co szkodzi pieluszka lub kąpielówki, lub nawet zwykłe spodenki. Do dziś mnie to szokuje - także dlatego, że plażowy, niekoniecznie czysty piasek dostaje się im wszędzie! Wszyscy wiemy, jak dzieci uwielbiają bawić się na kucaka. A czy wiemy też, że na tym samym piasku rano mógł nasikać pies, w dzień mógł na niego zwymiotować jakiś podchmielony turysta, a w nocy jakaś para mogła jeszcze co innego zrobić... na ten piasek właśnie.
Zawsze mam ochotę powiedzieć takiemu rodzicowi, żeby sam zdjął majtki i usiadł gołą d... na tym piasku :). Ciekawe, czy byłoby mu wygodnie. Albo, żeby swoje nagie zdjęcia, najlepiej w rozkroku (niemowlaki tak przecież leżą!) też wrzucił do sieci.

W mojej rodzinnej miejscowości, do mojej sąsiadki - swojej babci, przyjeżdżała na wakacje dziewczynka. Pamiętam, jak w upalne dni biegała kompletnie goluśka po podwórku, a nawet po ulicy przed domem. Miałyśmy wszystkie jakieś 6 - 7 lat. Całe osiedlowe towarzystwo już zawsze wyśmiewało dziewczynkę i co roku jej o tym przypominało. 

Nagość jest naturalna - ale nie w miejscach publicznych, a takim miejscem jest dziś także internet. Zostawmy nagość w domu. Moje dzieciaki uwielbiają latać na golaska po domu tuż przed kąpielą i to oboje. Jest zabawa, jest mama i tata. Nikt więcej.

Dziecko nie jest własnością rodzica.To przecież człowiek - mały, ale mający prawo do intymności tak samo jak dorosły. Nie wolno obnażać go przed całym światem. Rodzic odpowiada za jego bezpieczeństwo i powinien chronić jego intymność. Zarówno w świecie realnym, jak i wirtualnym.

czwartek, 3 sierpnia 2017

Podsumowanie lipca

Aż trudno uwierzyć, że minęła już połowa wakacji. Przeczytałam właśnie swój zeszłoroczny wpis z bloga "Wakacje z dziećmi" - no teraz to mam luz w porównaniu do zeszłego lata. Adi jest już starszy i jego obecność w domu bardzo mi pomaga. Kolejny raz przekonałam się, że odpuszczenie przedszkola latem i pozostawienie go w domu to dobra decyzja. Wydawałoby się, że z dwójką jest ciężej - owszem, nieco więcej do roboty jest :). Ale dzięki niemu nie muszę patrzeć na Maksa co 5 sekund, bo chłopaki wspaniale się bawią razem. To niesamowite, że 3,5-letnia różnica wieku okazuje się nie być przeszkodą w zabawie.

Pogoda nas nie rozpieszcza, więc wykorzystujemy każdą słoneczną chwilę. Plażing zaliczony:



Zachód słońca w Ustce prawie też - oczywiście tuż przed samym zachodem nadciągnęły chmury:


Wycieczkujemy co weekend - póki co w koło komina, bo Maks nadal nie przepada, łagodnie mówiąc, za jazdą autem. W tygodniu rytuał dnia jest podobny, staramy się więc weekendy maksymalnie wypełnić atrakcjami.


Ustecka marina:


Słupsk latem jest naprawdę piękny.


Co niedzielę w parku Waldorffa odbywa się "Garden Party u Karola" - cykl letnich koncertów pod pomnikiem Karola Szymanowskiego. Piękna muzyka na łonie natury - nam nawet dzieci wyciszyła :).



A tu już Rowy:




Rodzice mieli co nieco wychodnego - kabarety i koncert YES w Dolinie Charlotty:




 W deszczowe dni (a tych niestety nie brakowało) bawiliśmy się twórczo w domu:



Adi dotrzymuje słowa i wypełnia sumiennie jeden z punktów wakacyjnej listy do zrobienia, a mianowicie próbuje wszystkich sezonowych warzyw i owoców.




Lody wcinamy w ilościach takich, że aż wstyd :)


Nie pobiłam swojego rekordu w czytaniu, ale latem zawsze tak jest. Coś tam jednak wpadło w ręce.




Szczególnie podobał mi się "Połów" Ove Logmansbo vel Remigiusz Mróz :). Mroczny klimat Wysp Owczych, z krytykowanym przez obrońców praw zwierząt tradycyjnym tam połowem grindwali, trzymające w napięciu śledztwo i skomplikowane relacje międzyludzkie, czyli Mróz w ciekawej odsłonie. Trudno nie docenić go za cały resarch, jakiego wymagało umiejscowienie zdarzeń w obcej mu lokalizacji.


Nadrobiłam też w końcu "Sztukę kochania - historię Michaliny Wisłockiej" - mąż zasnął, a ja oglądałam do późna w nocy i jestem zachwycona! Takie czasy, takie związki, taka historia niesamowitej kobiety. Przy wspaniałej muzyce - Maria Sadowska wykonała kawal dobrej roboty. Polecam, można się i uśmiać, i uronić łezkę.


Mój artykuł "O kobiecie, której nie lubię" ukazał się na portalu aktywnedzieciaki.info.

W lipcu napisałam na blogu:
- Matka po raz pierwszy a po raz drugi - o różnicach w macierzyństwie debiutanckim i powtórnym,
- Czy to przystoi filologowi - o puryzmie językowym - o wytykaniu innym błędów i wulgaryzmach słów kilka,
- Lista wakacyjnych celów dla dziecka - pomysły na wspólne spędzanie czasu latem,
- Zlot pojazdów militarnych w Darłowie - relacja z naszej wycieczki,
- Jak zająć dziecko na dłuższą chwilę? Masa plastyczna Easy Stationery - testowanie - relacja z twórczej zabawy ciastoliną,
- Kasza owsiana z warzywami - przepis na mało popularną (jeszcze!) kaszę,
- Wytrawna owsianka - przepis na inną wersję śniadaniowej owsianki.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...