poniedziałek, 21 listopada 2016

4 urodziny Adriana

Dziś najważniejszy dla nas dzień w roku - nasz pierworodny skończył 4 lata.
Niesamowite, jak to zleciało.

Świętowanie zaczęliśmy już wczoraj, był obiad dla rodzinki.
Upiekłam tort.


Auto na dole czwórki to ulepiony przeze mnie Rajdek. To stojące poza cyfrą ulepił mój mąż, ponoć to volvo jest :).


Adi nazbierał prezentów, przybyło nam autek i garaż. Tata nadrabia zaległości z dzieciństwa, bawiąc się zabawkami syna.



Słodkości dostał tyle, że wystarczy ich na kilka miesięcy. Od jakiegoś czasu Adrian uwielbia żelki i Nutellę, nad czym ubolewam, bo przez 3 pierwsze lata nie wiedział o ich istnieniu.
Teraz od wielkiego dzwonu dostanie, jednak są niezdrowe, więc pomagamy mu je zjeść, w trosce o jego brzuszek oczywiście :).



Dziś Adi poszedł do przedszkola z pudełkiem pełnym ciastek z M&M'sami. Dzieci śpiewały mu "Sto lat" i znów dostał prezent.


A po południu kolejne małe party na sali zabaw. Dzieciaki szalały na kulkach i trampolinie, a mamy siedziały i piły kawkę. Na tę okazję upiekłam jeszcze babeczki.





Niesamowite, jak duże wrażenie zrobił na Adrianie fakt, iż dostał prezenty od swoich ulubionych kolegów z przedszkola. Co tam prezenty od rodziców, dziadków, cioć. Otrzymanie prezentów od kolegów to jest coś nowego, widziałam, jak bardzo poczuł się wyjątkowo. A i chłopcy zapewne wręczając prezenty przeżywali nowe dla siebie emocje, to było słodkie i zabawne. 

Scenka. Jeden kolega daje Adrianowi prezent i składa życzenia. 
Adi: Wow, dziękuję!
Kolega: Nie ma sprawy... 

Drugi kolega daje mu autko w prezencie. Po czym dodaje:
Kolega: Adi, ale jak będzie Dzień Zabawki w przedszkolu to przyniesiesz go?

Cały weekend był intensywny, szczególnie dzisiejszy dzień. Adrian nie chciał, aby się kończył, ciągle pytał, czy będzie jeszcze miał czas się pobawić, nie chciał iść się kąpać, nie chciał iść spać. Po czym zasnął w 3 minuty po przyłożeniu głowy do poduszki. Tyle czasu czekał na urodziny, a następne dopiero za rok. A ja wzruszam się, oglądając jego fotoksiążkę z okresu niemowlęctwa. Dopiero co wyglądał jak Maks, a teraz jest wspaniałym, ciekawym świata przedszkolakiem, który mnie rozczula i rozbawia na każdym kroku. Obserwowanie jego rozwoju, dorastania, to największa przygoda życia.

2 komentarze:

  1. oj jak strasznie zazdroszczę, że Twój syn ma kolegów z przedszkola, bo mój w tym roku był tak naprawdę kilka dni i nie sposób nawiązać relację w takim krótkim czasie...
    a wychowywanie dziecka to szczęście w czystej postaci - masz rację :-)

    M.
    ps: parking fajny ale zajmie sporo miejsca w mieszkaniu...
    ps2: tort super !

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jestem w szoku, że przedszkolne przyjaźnie mogą być tak silne :). Wierzę, że Miko wkrótce zacznie chodzić bez przerwy do przedszkola :).
    Co do parkingu, niestety tego typu zabawki zajmują miejsce, ale już mamy system, że jakieś takie kolejki typu 'Tomek i przyjaciele' stoją przez jakiś czas, po czym gdy spada zainteresowanie nimi są składane za zgodą Adriana i rozpakowywane znów za jakiś czas. Z parkingiem będzie podobnie :).

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...