środa, 17 sierpnia 2016

Park Jurajski Łeba

W końcu udało nam się wybrać do Parku Jurajskiego w Łebie. Istnieje już od sześciu lat, godzinę drogi od nas, ale jakoś zawsze stało coś na przeszkodzie. Pojechaliśmy na dwa auta, z moimi rodzicami.
Bilet wstępu dla osoby dorosłej - 40zł, dziecko do lat 4 wchodzi za darmo.

Pogoda dopisała, było ciepło i słonecznie. Trochę obawiałam się takiej całodniowej wycieczki z Maksem, choć w razie czego rąk do noszenia było sporo, jednak Maks był dla nas łaskawy i dosłownie cały dzień przespał, z krótkimi przerwami na jedzenie. Świeże powietrze dobrze mu zrobiło.
Jako, że było święto, przypuszczam, że park odwiedziło mniej turystów niż zwykle. Do kasy nie było kolejki, a do atrakcji - kolejki umiarkowane. Można było spokojnie skorzystać z wszystkiego. Na zwiedzanie warto poświęcić cały dzień - nam to zajęło ponad 5 godzin, jednak odpuściliśmy sobie pole golfowe i kino 7d. 
Część parku to tereny wodne, bagniste, porośnięte dwumetrową trzciną. Spaceruje się po drewnianych kładkach, kamieniach, żwirze. Warto zabrać wygodne buty. Bez problemu jednak wszędzie można dostać się z wózkiem.


Cały park to przede wszystkim serki replik dinozaurów, i dużych, i małych. Szczególne wrażenie robiły oczywiście te największe.
 

Bardzo podobały mi się sztuczne (tak myślę) drzewa, tworzące klimat rodem z podwórka Flinstonów.



Wrażenie robiły także zacienione, roślinne tunele.



Po dwóch stawkach można pływać na rowerach wodnych, z czego skwapliwie skorzystaliśmy. Relaks na wodzie to jest to :).


W cenie biletu jest większość atrakcji, także spływ pontonem z czterech zjeżdżalni i to dowolną ilość razy. Na zdjęciu mój mąż :). Z mniejszej zjeżdżalni zjechał razem z Adim, niestety Adrian nie zagustował w tego rodzaju emocjach i zaraz po zjeździe się rozpłakał. Ewidentnie wdał się w tatusia, bo mnie w jego wieku nie można było wyciągnąć z Wesołego Miasteczka...


W jaskiniach i grotach można było podejrzeć scenki z życia naszych pradawnych przodów.


"Mama, a czemu ta Ziemia nie jest w kosmosie?" :)





Na terenie Parku znajduje się też mini zoo.


Cały teren to dość długa trasa do przejścia, pod koniec nasz prawie 4-latek narzekał, że 'on nie ma już siły dalej iść'. Jednak na końcu (a właściwie na początku, tylko my zostawiliśmy to sobie na koniec) był świetnie urządzony plac zabaw, na który jak się okazało siły się znalazły.


























Mini rowery wodne dla dzieci to świetny pomysł, koła boczne napędzane są ruchem rąk, dziecko tak jakby wiosłuje.





Kolorowa mapka prowadzi do wszystkich atrakcji, na niej też zaznaczone są punkty gastronomiczne i toalety. Co mi się bardzo podobało - zwłaszcza w tych ostatnich utrzymany był niesamowity porządek, wszędzie dostępny był papier toaletowy, mydło w płynie itp., co przy tej ilości turystów naprawdę jest dużym wyczynem. Punkty handlowe i gastronomiczne usytuowane są w przedniej części parku, dalej na skamieniałym wraku statku znajduje się kawiarenka - fajnie, że nie ma tam budek z lodami na każdym kroku. Chwali się też ogromna ilość ławek, nie miałam problemu ze znalezieniem miejsca do tego, by nakarmić synka piersią.

Polecam wycieczkę do dinoparku, jak mówi moje dziecko, gwarantowane wrażenia i relaks na łonie natury (wspaniałe tereny leśne) gwarantowane! A propos 'dinoparku', do obowiązkowego zaliczenia jest też przejazd dinopociągiem :).

3 komentarze:

  1. Z całą pewnością kiedyś zawitam tam z moimi dziećmi

    OdpowiedzUsuń
  2. Byłam kiedyś w tym parku, świetna frajda dla dzieciaków :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłam w Łebie lata temu, jeszcze jako nastolatka z rodziną. Ale w tym parku akurat nie byliśmy, a szkoda, bo widzę, co straciliśmy.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...