czwartek, 28 kwietnia 2016

Kwiecień - plecień...

I tak nam przeplata dni dobre z gorszymi, słoneczne z deszczowymi...

Posłuszeństwa odmówił mój ukochany nowy aparat - czasem nie chciał się włączyć. Poszedł do reklamacji, po dwóch tygodniach wrócił z naprawy i niby działał, ale już dwa razy ponownie nie chciał się włączyć. Szkoda mi się go pozbywać znów na 2 tyg, ale chyba nie będzie wyjścia...

Na początku kwietnia w przedszkolu padło hasło: świerzb (jeden przypadek) i polecenie obserwacji dziecka... Mnie od razu zaczęło wszystko swędzieć i kilka razy dziennie obserwowałam Adriana. W przypływie paniki zostawiłam syna w domu na półtora tygodnia (i tak miał katarek), po czym dowiedziałam się, że to jednak fałszywy alarm, u tamtego dziecka to była alergia. Uff...

Ja obecnie jestem na antybiotyku i kaszlę masakrycznie, a Adrian od poniedziałku też w domu, z wahającą się gorączką. Byliśmy u pediatry - albo się coś z tego wykluje, albo zwalczy... Przy gorączce wpadam w panikę, bo Adi miał ją w swoim życiu dosłownie dwa razy.

Za to pogoda trochę się poprawia, co skutkuje dłuższymi spacerami.

4 komentarze:

  1. To zazdroszczę ze tak rzadko gorączkę syn miał. U nas przy każdym zębie do 40 stopni dochodziło.

    Trzymam kciuki żeby się szybko skończyło i przeszło...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie jakby miał częściej, to bym nie panikowała, a tak to dla mnie wielki stres...

      Usuń
    2. Wydaje mi się ze lepiej czasem panikować niż mieć taką wysoka gorączkę częściej. Takie mam odczucie

      Usuń
  2. a jaka marka aparatu???
    współczuję choroby w domu i życzę jak najszybszego powrotu do zdrowia!

    M.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...