Strony

wtorek, 2 sierpnia 2016

Opieka okołoporodowa

W związku z najnowszym raportem NIK dotyczącym opieki okołoporodowej w Polsce, zebrało mi się na refleksje na temat moich dwóch porodów.

Co mi się nie podobało:

Brak informacji o dostępnym zzo
Podczas pierwszego porodu w miarę narastania bólu dostałam paracetamol w kroplówce, a następnie gaz rozweselający. Gdy stwierdziłam, iż na mnie nie działa, pani położna powiedziała, że "niestety nic więcej nie ma i dziwne, bo na większość kobiet to działa". Oczywiście nie była to prawda, mogłam skorzystać jeszcze ze znieczulenia zewnątrzoponowego, o czym na szczęście wiedziałam i o nie poprosiłam. Co jednak, gdybym o nim nie wiedziała? Dodatkowo po podaniu zzo ciągle słyszałam, że spowolniło akcję, że przez nie skurcze są za rzadkie. Kolejny fałsz - za drugim razem po podaniu znieczulenia rozwarcie w pół godziny skoczyło z 4,5cm na 7, po kolejnej pół na 9. Położna przy drugim porodzie powiedziała, że zzo często przyspiesza wszystko, a za pierwszym razem po prostu w większości przypadków poród trwa dłużej.

Zaspany anestezjolog
Pan, który przyszedł podać mi zzo tuż nad ranem, zrobił to 'z wielką łaską', bo inaczej określić się tego nie da. Był wręcz niemiły, szarpał mną, próbując ustawić mnie w pozycji odpowiedniej do wkłucia i krytykował mnie kilkakrotnie, podczas gdy ja robiłam, co w mojej mocy.

"Poród boli"
To stwierdzenie przy pierwszym porodzie usłyszałam kilkadziesiąt razy i było ono wytłumaczeniem na wszystko. Owszem, boli, ale ból można zmniejszyć.

"Co to za skurcze!"
Patrząc na wykres ktg położne często dołowały mnie stwierdzeniem, iż moje skurcze są za słabe, pomimo podłączonej oksytocyny. Były stożkowe, podczas gdy powinny być trapezowe i regularne. Miałam wrażenie, że cierpię na darmo, że robię coś źle?! Nie jest to prawdą, o czym przekonałam się na drugim razem - urodziłam o wiele szybciej, na o wiele rzadszych, krótszych i nieregularnych wręcz skurczach. Przemiła położna, która wtedy mi towarzyszyła powiedziała, że zapis ktg nie zawsze oddaje siłę skurczy.

Naciskanie brodawek w celu sprawdzenia obecności mleka
Pierwsze krople siary po pierwszym porodzie pojawiły się u mnie na trzecią dobę. Tymczasem już od pierwszego dnia kilka razy dziennie położne i pielęgniarki ściskały mi brodawki, sprawdzając, czy poleci mleko. Dziś wiem, że było to zupełnie niepotrzebne, a przy tym bardzo bolesne. Niestety zaprotestowałam dopiero wówczas, gdy mleko zaczęło płynąć. 

Zasady szpitalne
W szpitalu, w którym rodziłam, ostatni posiłek - kolacja, podawany był o godzinie 16.
Do rana głodowałam :). 
Pomimo, iż byliśmy z synem w sali jednoosobowej, mąż nie mógł zostawać z nami na noc. Nawet na krześle, już nie mówię o organizowaniu łóżka. Matki muszą zostawać na noc same z dziećmi, co przy pierwszych ciężkich nocach bywa prawdziwym koszmarem, a mnie przy 9 dobach pobytu po porodzie ze Starszym mało co nie wpędziło w depresję. W szpitalu dużo płakałam i już myślałam, że mam baby bluesa, jednak po powrocie do domu wszystko minęło jak ręką odjął. 

Położne bez powołania.
Jak w każdym zawodzie zdarzają się osoby, które zawód wykonują, bo muszą. Trafiłam na kilka takich położnych. Szczególnie utkwiła mi w pamięci jedna. Byłam w szpitalu już jakiś tydzień, 6 rano, wchodzi położna. Była zima, zapala światło, budzi mnie. Krytykuje wygląd sali, torby leżące na podłodze, wodę i laktator stojący na parapecie i każe 'ogarnąć' przed obchodem. Ja na to, że przecież tu jest tylko jedna malutka szafeczka, gdzie mam to wszystko położyć, i że mąż 'ogarnie', jak przyjdzie. Ona na to: "A pani nie wstaje?". Ja: "Nie, dopiero co się położyłam, bo całą noc karmiłam piersią!". Zero taktu i wyczucia. 

Zamieszanie laktacyjne
Tylko niektóre położne miały jakąkolwiek wiedzę na temat laktacji. Jedne polecały karmić z nakładkami, inne kategorycznie je odradzały. Jedne mówiły o karmieniu na żądanie, nawet co chwilę, inne radziły odstęp minimum 1,5 godzinny, żeby dać odpocząć małemu brzuszkowi od ciągłego trawienia (co jest bujdą!). I dieta - dieta matki karmiącej. Przyznam się szczerze, że dopiero teraz wiem, że takie coś nie istnieje i nie ma potrzeby się ograniczać. Normalne, zdrowe odżywianie wystarczy, bo 'nie ma rurki łączącej żołądek mamy z piersią', a ewentualne gazy po potrawach wzdymających dokuczać mogą, ale matce, nie dziecku. Mleko produkuje się z tego, co przenika do krwi. 

Większość z tych rzeczy dotyczyła pierwszego porodu.

Co mi się podobało:

Szkoła rodzenia
W pierwszej ciąży chodziłam na zajęcia, które dały mi szeroką wiedzę na temat porodu i początków macierzyństwa.

Położne z powołania
Podczas porodu z Młodszym trafiłam na wspaniałą położną, bardzo ciepłą i cierpliwą kobietę. Wiele nie wymagałam, miałam męża, wiedziałam, czego się spodziewać, a mimo to położna co chwila do mnie zaglądała, spędzała przy mnie dużo czasu, a w badaniu rozwarcia była bardzo delikatna. Mam porównanie do położnej z pierwszego porodu - niebo a ziemia. Cudowne były też młode położne i pielęgniarki, które po porodzie zaglądały do mnie kilka razy w środku nocy, słysząc płacz Starszaka i pomagając przystawić dziecko do piersi.

Młodzi lekarze
Fantastyczne osoby, wykształceni młodzi ludzie, którzy traktują pacjentów bardzo jednostkowo, cierpliwie tłumaczą wszystko i odpowiadają na pytania. Należą do nich także pani anestezjolog i pielęgniarka anestezjologiczna, które zajmowały się mną za drugim razem. Rozweselały mnie, pomagały przyjąć pozycję w łagodny sposób, chwaliły moją czynność skurczową. 

Z perspektywy czasu rozumiem kobiety, które podczas porodu przeżywają taką traumę, iż nie decydują się na kolejną ciążę. Jeśli nie mają przy sobie osoby towarzyszącej, mogą się czuć osamotnione w bólu. Znajomej tuż po porodzie położna powiedziała, że jest za młoda na ciążę - znajoma miała 20 lat. Nie położne to oceniać i nikt nie powinien w ten sposób mówić do świeżo upieczonej mamy. Myślę,że to efekt tzw. 'ciepłej posadki' za państwowe pieniądze - założę się, że w prywatnym szpitalu nikt nie traktuje pacjentów w ten sposób. Widzę jednak różnicę na plus - cztery lata temu miałam styczność z kilkoma nietaktownymi położnymi, teraz zaledwie z jedną :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz