Strony

wtorek, 31 stycznia 2017

Dlaczego nie wolno dawać klapsów?

Zanim zostaniemy rodzicami, często nie mamy na ten temat wyrobionego zdania. Jakieś dziecko dostanie klapsa na ulicy? Widocznie zasłużyło. Albo zapieramy się, że my naszych dzieci nigdy nie uderzymy, albo uważamy, że jak zasłuży, to klapsa dostanie. 

Wielu dorosłych uważa, że klapsy to nic złego (aż 60%!), bo sami takie dostawali i 'wyrośli na ludzi'. Mnie nie przekonuje takie wytłumaczenie. Niewielki jest procent ludzi, którzy nie mają żadnych problemów emocjonalnych, którzy potrafią doskonale nad sobą panować, kontrolować swoje emocje, są odporni na stres, znający swoją wartość czy chociażby lubiących siebie - tak po prostu. Na wszystkie te braki czy problemy osobowościowe miały zapewne wpływ tzw. klapsy.

Zgodnie z naszym prawem i Ustawą o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, dzieci nie wolno bić. Nie wolno ich bić ani mocno, ani dawać przysłowiowych klapsów. Każdy rodzaj agresji w stosunku do dziecka, które nie potrafi się samo obronić musi być krytykowane, bo jest złe. I niby wszyscy o tym wiedzą. A mimo to nadal w naszym społeczeństwie funkcjonuje przekonanie, że bić - to owszem, nie wolno, ale klaps to nie jest bicie i klapsy dawać można.

Na wykładach z psychologii pani doktor powiedziała nam rzecz, która utkwiła mi w pamięci.

Nie każdy, kto był bity, będzie bił. Ale każdy, kto bije - był bity w dzieciństwie. 

Agresja rodzi agresję - tak działa błędne koło przemocy.
Jeśli więc bijesz dziecko, uświadom sobie jedną rzecz. Tobie też w dzieciństwie działa się krzywda, bo Twoi rodzice próbowali Cię wychować, nie znając właściwych metod. I teraz Ty nie znasz właściwych metod, sięgasz więc po jedyne, co jest Ci znane - klapsy.

Wiem, że nie masz złych intencji. Człowiek, który leje swoje dzieci pasem - także nie jest złym człowiekiem, także nie ma złych intencji. Cel ma dobry: chce wychować dzieci. Tylko nie zna właściwych metod.

Dziecko to mały człowiek. Człowiek o takich samych prawach, jak dorosły.  Czy wyobrażacie sobie, że ktoś, kto jest trzy razy większy od Was, i daje Wam klapsa?

Nie ryzykujmy przyszłości naszych dzieci, wprowadzając w ich życie przemoc, bo ona może napiętnować ich na stałe. Także Hitler był w dzieciństwie okrutnie bity i upokarzany przez swojego ojca, a w dorosłym życiu lubował się w upokarzaniu i upadlaniu innych  - jakie były tego konsekwencje,  przekonał się cały świat.
Doskonałe studium przypadku przemocy na dzieciach jest też przedstawione w filmie Magdaleny Piekorz "Pręgi", z Michałem Żebrowskim w roli głównej.
Stosowanie przemocy przez najbliższe osoby wpływa na psychikę o wiele gorzej, niż doświadczenie jej od osoby obcej. Rodzicom dziecko ufa najbardziej - nie wolno tego zaufania niszczyć. Nie chcemy przecież tworzyć z dzieckiem relacji opartej na strachu.

Zanim więc następnym razem stracisz cierpliwość i postanowisz ukarać swoje dziecko klapsem - poszukaj pomocy. Poszukaj kogoś, kto pomoże Ci nauczyć się, jak być rodzicem, kto nauczy Cię być silnym, bez okazywania siły słabszym, kto pokaże, jak stawiać granice i jak się ich trzymać. W wielu miastach funkcjonują Poradnie Psychologiczno - Pedagogiczne, a w nich Szkoły dla rodziców. Każdy może ukończyć kurs wychowywania dzieci.

W Słupsku Szkoła dla Dobrych Rodziców funkcjonuje przy Poradni Psychologiczno - Pedagogicznej, ul. Narutowicza 9 oraz ul. Fabrycznej 1 (cykl 10 spotkań). Tutaj można sprawdzić program dostępnych warsztatów, bo jest ich kilka.

Jeszcze jedna z zasłyszanych anegdot, niestety nie wiem czyja.
Przychodzi mężczyzna do psychologa, skarżąc się na trudności w wychowaniu syna.
Tłumaczy, że już nawet go nie bije, bo nie przynosi to efektów.
Psycholog: Jak długo bił pan dziecko?
Mężczyzna: Nie wiem, odkąd zaczął chodzić, ale już tego nie robię, to nic nie daj.
Psycholog: Czyli bił pan syna przez jakieś 10 lat?
Mężczyzna: Coś koło tego, ale już naprawdę tego nie robię.
Psycholog: A co pan robi, jeśli zepsuje się panu odkurzacz?
Mężczyzna: Zanoszę go do naprawy.
Psycholog: Naprawdę? To nie jest tak, że codziennie podchodzi pan do odkurzacza i go kopie, w nadziei, że zacznie działać? Dlaczego więc w ten sposób postępował pan z dzieckiem?

Nie potrafimy naprawić odkurzacza, sięgamy więc po czyjaś pomoc. Nie potrafiąc poradzić sobie z wychowaniem dziecka, także powinniśmy sięgnąć po fachową pomoc.

Wiem, porównanie kiepskie, ale myślę, że sens jest doskonale zrozumiały.
Sięgajmy po pomoc.

3 komentarze:

  1. myślę, że to wołanie na puszczy, bo ci co biją dzieci nie czytają takich stron jak ta...
    inna sprawa to mierzi wrzucanie do jednego worka słów klaps i bicie dziecka ale na szczęście mnie to nie dotyczy, bo jestem w tej komfortowej sytuacji, że jeśli mój syn coś zawinił lub jest niegrzeczny to wystarczy lekkie podniesienie głosu... a do tej pory - od jego urodzenia - krzyknąłem, może 3 razy, może 7? - ale zawsze tego żałowałem, bo widząc w takiej chwili zdziwienie w oczach dziecka od razu sobie myślę - opanuj się to tylko dziecko!
    no i ciekawe co z tego wyrośnie?
    ;-)

    M.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie zgodzę się w obu przypadkach - połowa moich znajomych stosuje klapsy, raz słabsze raz mocniejsze i nie widzą w tym nic złego. Kalps to też bicie - jeśli Ty, teraz, w dorosłym życiu dostałbyś 'klapsa' od kogoś silniejszego, nie uznałbyś tego za bicie?

    OdpowiedzUsuń
  3. jestem przeciwnikiem jakiegokolwiek bicia i wychowuję Synów w miłości i wzajemnym poszanowaniu i czas pokaże czy to jest dobra droga?
    niestety starszy im więcej chodzi do przedszkola tym większe różki pokazuje..
    a klapsy, cóż ostatnio na imprezie była dyskusja o tym i uważam, że trzeba zachowywać zdrowy rozsądek, bo znajomi opowiadali o historiach ze Skandynawii gdzie siniak dziecka (jakikolwiek) skutkuje nadzorem kuratorskim lub natychmiastowym odebraniem dzieci...
    a ja w sumie nie mam znajomych z dziećmi więc trudno mi się wypowiadać na taki temat, bo znam tylko swoją (wspaniałą ;-)) rodzinę

    M.

    OdpowiedzUsuń