Strony

niedziela, 6 listopada 2016

"Trawers" Remigiusza Mroza - o książce

Trzeci tom serii z Forstem.


Opis książki:
"Grupa uchodźców miała zostać w Kościelisku tylko przez trzy dni. Wójt zakwaterował ich w sali gimnastycznej, czekając, aż rząd znajdzie dla nich stałe miejsce pobytu.
Wszystko zmieniło się, gdy przypadkowy turysta został odnaleziony martwy na szlaku prowadzącym na Czerwone Wierchy. Odcięto mu opuszki palców, wybito wszystkie zęby, a w ustach umieszczono syryjską monetę. Czy Bestia z Giewontu powróciła? A może to któryś z uchodźców jest winny? Rozpoczyna się nagonka medialna, a wraz z nią śledztwo prowadzone przez Dominikę Wadryś-Hansen.
Tymczasem Wiktor Forst wsiąka coraz bardziej w więzienny świat, zupełnie nieświadomy tego, że na wolności jest ktoś, kto liczy na jego ratunek…"

Sprawdza się powiedzenie, że praktyka czyni mistrza. Każda kolejna część trylogii jest lepsza od poprzedniej i tak "Trawers" czyta się bardzo dobrze. Mróz trzyma czytelników w klimacie niepokoju, serwując kolejne przygody komisarza Forsta. Tym razem główny bohater zostaje wrzucony w więzienny świat, bez nadziei na ratunek. Opisy scen więziennych przypominają mi nieco sceny rodem z serialu Prison Break.

Wątek uchodźców przygotowany bardzo dobrze - Mróz próbuje odpowiedzieć na pytanie, co by było, gdyby Polska przyjęła uchodźców. Rozmowy bohaterów to głosy za i przeciw, to chęć niesienia pomocy z jednej strony i nieufność oraz lęk z drugiej. Wydaje się jednak, że sam autor jak najbardziej jest za.
Ogromny plus za  research - w detalach i opisach dopracowanych w każdym szczególe widać niesamowitą pracę, jaką wykonał Mróz przy pisaniu tej powieści. Dobrze czyta się o autentycznych wydarzeniach i faktach z polskiego podwórka.

Autorowi należą się także wielkie dzięki za wprowadzenie postaci Joanny Chyłki - sceny z nią są niczym balsam na duszę spragnionego jej losów czytelnika, natomiast dla kogoś, kto serii z nią nie czytał, jest to sprawna przynęta i niezły marketing. Założę się, że mało kto odmówi sobie sięgnięcia po serię z niefrasobliwą panią prawnik.

Zakończenie - kolejny raz szokuje. Przypuszczam, że absolutnie nikt nie spodziewał się, kto jest mordercą. Najciemniej pod latarnią :).

O ile dwie pierwsze części trylogii można przeczytać i szybko odłożyć, tak po lekturze "Trawersu"przychodzi chwila refleksji. Oraz - jakkolwiek to nie zabrzmi - radość, że to już koniec. Bo choć trylogię z Fortem polecam, warto ją przeczytać, to jednak na pewno nie będę do niej wracać. Wolę sięgać po kolejne nowości Remigiusza Mroza, a tych ci u nas dostatek :).

1 komentarz:

  1. nawet nie mogę czytać wpisu, bo lektura tej książki jeszcze przede mną ;-)

    M.

    OdpowiedzUsuń