Strony

wtorek, 9 sierpnia 2016

Drugie dziecko - większy luz

Eh, żeby człowiek wiedział 4 lata temu to, co wie teraz... 

Starszak nie miał kolek, a mimo to był raczej rozdartym niemowlakiem. Z nim zaznaliśmy prawdziwych, kompletnie nieprzespanych nocy, kiedy to nie spaliśmy oboje, na zmianę nosząc małego wyjca po domu, bujając go w rytm muzyki, i tak zastawał nas świt. Był bardzo wymagającym maluszkiem, długo płakał podczas kąpieli, przewijania, nie lubił być sam i po prostu leżeć. My byliśmy o wiele bardziej przewrażliwieni i to na wielu płaszczyznach. Moja mama do dziś wypomina mi zmienianie pampersa co 2 godziny, z zegarkiem w ręku, bez względu na to, czy był suchy czy mokry :). I ta wieczna niepewność, czy coś mu jest, czy boli go brzuszek, czy jest głodny, a może mam za mało mleka? Czy mu nie za ciepło, nie za zimno? Mistrzem w wymyślaniu coraz to nowszych teorii tłumaczących płaczu dziecka był mój mąż, a hitem do dziś jest: "pewnie mu nie bardzo po tym nowym płynie do kąpieli z Biedronki!" 

Doświadczenie robi swoje - teraz jest zupełnie inaczej, do wszystkiego podchodzimy z większym luzem. Nie wiem, na ile z powodu naszej zdobytej już wiedzy, a na ile trafiło nam się spokojniejsze dziecko. Pewnie pół na pół, co nie zmienia faktu, że przy drugim dziecku wszystko jest łatwiejsze. 
Co prawda mijają dopiero 2 miesiące od pojawienia się na świecie Młodszego, ale póki co nie mieliśmy ani jednej nieprzespanej nocki. Mały budzi się 2-3 razy na cyca i idzie dalej spać. Ze dwa razy trzeba było go nosić z godzinkę, bo był niespokojny z powodu bólu brzuszka, ale zapełniony po chwili pampers rozwiązywał sprawę. 
Mam w sobie więcej spokoju w kwestii karmienia piersią - przestałam nawet stosować 'dietę karmiącej matki'. Mały ładnie przybiera, nie ma wzdęć i kolek, więc bób króluje u mnie kilka razy w tygodniu (póki sezon!).
Synek potrafi też przez dłuższą chwilę poleżeć sam w łóżeczku. Dodatkowo mam teraz do pomocy Starszaka - 'mama, ulało się!' :). Gdy on był mały, musiałam co 10 sekund przerywać wykonywaną czynność i zaglądać do łóżeczka.

Teraz także nie trzęsiemy się już tak nad Starszym - wszak duży z niego chłopak przy małym braciszku.

Oczywiście drugie dziecko także wiele zmienia - przede wszystkim czas niesamowicie przyspieszył. Trzeba ogarnąć dwójkę, gdy jeden śpi - pobawić się z drugim, dwójkę wyszykować na spacer, wieczorem dwójkę wykąpać itp., jednak wewnętrznie jestem o wiele bardziej spokojna i cierpliwa. Cierpliwości uczy się też Starszak, często musi poczekać na coś, gdy karmię Młodszego. Jest jednak wspaniały i bardzo opiekuńczy w stosunku do młodszego, a to miód na serce matki...


2 komentarze:

  1. a to u nas było lepiej z Miko, bo dawał w nocy spać i w sumie nie pamiętam aby choć jedna noc była zarwana ale za to dawał codziennie wieczorne koncerty wrzasków i wtedy próbowaliśmy wszystkiego, masowania, suszarki i tak dalej, w ostateczności zabierałem go z sobą i jeździliśmy windą co było ostatnią deską ratunku ;-)
    Nikodem wydaje się grzeczniejszy ale tfu tfu, odpukać, nie będę chwalił...
    i my też jesteśmy bardziej wyluzowani niż przy pierwszym dziecku ale przy Miko wcale nie wpadaliśmy w nerwy a nawet więcej robiliśmy, bo ciągle się gdzieś szło i na imprezy łaziliśmy często a teraz z dwójką to już nie ma tyle werwy a i towarzystwo i się oddaliło, bo u nas single i bezdzietne pary w 90%

    a czas przyśpieszył i jest więcej roboty przy dzieciach i pewnie będzie jeszcze więcej jak Niko zacznie chodzić? no ale tego się można było spodziewać... a ja teraz patrzę na rodziny z jednym dzieckiem jak na leniwców he he

    pozdrowienia
    M.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ha ha, mam to samo, koleżanki z jednym dzieckiem, co one mają do roboty :). Ale mamy co chcieliśmy i jest cudnie :)

    OdpowiedzUsuń